Supremum SEO zdobywa szczyty
by justynides on lipca.22, 2010, under Agencja
„Uwaga! Zły pies”, czyli fotorelacja z wypadu w Pieniny czysto subiektywna.
Od kilku tygodni mamy przyjemność gościć w naszych skromnych progach grupkę żądnych wiedzy i zdobywania nowych doświadczeń praktykantów. Z uwagi na ten fakt oraz rozpieszczające nas od dłuższego czasu Słońce postanowiliśmy porzucić komputery i udać się na wyjazd szkoleniowo-integracyjny na łono natury.
Szkolenie swym zakresem objęło zagadnienia związane z AdWordsem: od rozłożenia na czynniki pierwsze panelu zarządzania, przez meandry tworzenia i optymalizacji kampanii, sieć partnerską, strategie reklamowe, po raportowanie i brzmiące tajemniczo Google API. Wytrwałość nagrodzona została certyfikatem uczestnictwa w szkoleniu (i kiełbaską z grilla).
„Nie samymi szkoleniami człowiek żyje”, jak mówi Biblia SEO, dlatego też znaleźliśmy czas na odpoczynek i integrację.
Grzechem byłoby będąc w Pieninach nie wejść na szczyt Trzech Koron. Obawiając się kary ze strony gromowładnego Zeusa rzucającego nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy świetlnymi błyskami ruszyliśmy tamże.
Szliśmy. Szliśmy. Szliśmy… Aż w końcu dotarliśmy. Od celu dzieliła nas już tylko kolejka kilkudziesięciu osób, na której końcu grzecznie się ustawiliśmy.
W tłumie zapanowało poruszenie, gdy okazało się, że na górze rozdają darmowe kupony AdWordsa na rozpoczęcie kampanii. Widmo PRL-u pojawiło się i zniknęło, tak jak kilka przepychających się osób, których kości bieleć będą ku przestrodze nieroztropnych.
Czekaliśmy. Czekaliśmy. Czekaliśmy. Udało się.


Usatysfakcjonowani rozejrzeliśmy się wokoło.
W lewo.
W prawo.
I znowu w lewo.
Nic nie jechało, więc udaliśmy się w drogę powrotną.
Podziwialiśmy florę.
I faunę:
Brodzących w Dunajcu Wodników…
…i Nimfy Wodne.
Spotkaliśmy również Muminka na wakacjach. Niestety bez Mamy i Taty.
Okazało się, że miał ludzkie stopy.
Dziecięce wyobrażenia legły w gruzach. Usiedliśmy na brzegu rzeki, żeby to przemyśleć i odnaleźć się w nowej sytuacji.
Zatroskanie wciąż malowało się na naszych twarzach, …
… gdy nagle zjawił się Zły Pies…
…i zaatakował ręcznik w kolorze fuksji.
Niektórzy patrzyli na to przez palce.
Inni z nienawiścią…
…lub niesmakiem.
Zadzwoniliśmy po pomoc. Po trwających kilka godzin negocjacjach dotyczących liczby darmowych kuponów AdWordsa pienińska mafia zgodziła się nam pomóc.
W mgnieniu oka problem Złego Psa został rozwiązany.
Zajęci konsumpcją nie zauważyliśmy, kiedy Mafiosi uprowadzili naszego busa. Nie pozostało nam nic innego jak wracać do Krakowa na piechotę…
…by koniec końców, znowu wylądować w Sieci.